Pyshap Rendgrace
''— Przepraszam.
— Byłam, nie. Jestem samolubna. [...] Nie chciałam cierpieć w samotności. [...] I sprowadziłam swój ból na ciebie, was.
''
— ■■■■■ 1339 AE
| Pyshap Rendgrace | |
|---|---|
| Rasa | popielec |
| Wiek | 24 |
| Pseudonimy | Pysh, Pysiek
Cichy Motyl |
| Jak się zwracać? | brak preferencji |
| Klasa | mesmer |
| Zawód | Najemnik, Artificer, Metaloplastyk |
| Powiązane organizacje | Horyzont Zdarzeń - ‘’Wyjadacz''
|
| Relacje | brat Pfurw Rendtongue
matka † Gyduga Faithstrike ojciec ? nieznany |
| Motyw muzyczny | Klik |
| Status postaci | |
| Zdrowie | żywa |
| RP | wprowadzona |
Wygląd
Pyshap to popielec smukły i kościsty. Tylko jego względnie wysoki wzrost sprawia, że nie wygląda jak zagłodzone kocię. To oraz długość jego futra, która po części ukrywa jego żylastość swoim miejscowym puchem bielszych miejsc, którymi są grzywa, pysk - głownie policzki, oraz ogon. W przeważającej większości, futro ma jednak koloru jasnobrązowego, jak biszkopcik, który miesza się z rudym brązem pręg i nosa. Na kształtnym pyszczku, wzrok przykuwają trzy różowe punkty - mianowicie oczy i koniuszek nosa. Swoim kontrastem stanowią idealne dopełnienie kolorystyki postaci popielca. Grzywę ma na tyle długą aby pozwolić sobie na jej swobodną stylizację, najczęściej w warkocze. Zawsze zakłada na nie pierścienie. Głowę, jak u większości popielców, zdobią mu dwie pary rogów i uszu. Jedne, te krótsze, w towarzystwie pokaźnych narządów słuchu, są zakrzywione do przodu a te na szczycie oprócz imponującymi proporcjami, cechują się także wymyślnymi rozgałęzieniami. Poroże ma szaroburą, prążkowaną teksturę.
Ogon ma nietypowy. Rozmieszczenie futra na nim nie mieści się w żadnych archetypach płciowych. Również jego sylwetka jest foremna, bez szerokich ramion czy wielkiego torsu. Pyshap posiada liczne androgeniczne cechy, wywołujące zakłopotanie u wielu osób lecz popielca, zdaje się, to nie rusza.

Charakter
Pyshap mówi mało. Do takiego stopnia, że łatwiej skojarzyć to gdzie był, co zrobił, jak wygląda, niż jego... osobę. Gdy jednak się odezwie, ma zwyczaj urywać nagle zdania, rzucać hasłami - i milczeć. Wypowiedzi charra poprzecinane są właśnie takimi licznymi pauzami, podczas których zbiera myśli. Ogólnie wydaje się osobistością, która nieustannie obserwuje, słucha, kontempluje. Mało co umyka jego zmysłom obserwacyjnym, wnioski zostawia jednak dla siebie. Wiele rzeczy kłębi się w umyśle Pyshapa, niewypowiedziane.
Kluczowym stwierdzeniem jednak okazuje się: niewypowiedziane z własnej inicjatywy. Jeśli spytać się go o coś - Pyshap może zaskoczyć swoją bezpośredniością i względną otwartością.
Bliskość, zaufanie jest ciężkim tematem dla popielca. Przełamanie się dla Pyshapa nie jest niemożliwe, acz czasochłonne. Wtedy okazuje się jak bardzo nieoschłą osobą jest. Wciąż trochę cyniczną ale przede wszystkim opiekuńczą, troskliwą, pełną lojalności i poświęcenia.
Sytuacja
Moment stania się gladium i opuszczenie Legionu Popiołu, nie należy do informacji którą Pyshap powszechnie się dzieli. Wiadomo jednak, że uczęszczał do fahraru w Nolanie a po zakończonej działalności w Legionach, żył wspólnie z bratem parę lat w Lwich Wrotach, zarabiając na skromne życie przez podejmowanie się kilku prac najemniczych ale skupiając się głownie na wykonywaniu swojego rzemiosła. Od momentu dołączeniu do Horyzontu, rezyduje, z wyłączeniem okresu kiedy gildia musiała tymczasowo przenieść się na jedną z Wysp Morza Smutku, oraz kiedy gildia wyruszyli na mniej lub bardziej fortunną "wycieczkę" na kontynent Kintajski - w lokalizacji zwanej Lost Precipies, którą popielec uważa za swój dom.
Przez rok 1336 AE, Pyshap jednak mało przebywał w Lost, niekiedy znikając na całe tygodnie. Ostatnio wydaje się, że powrócił na bardziej stabilne "stałe", bez większego komentarza co do swoich poczynań, jak to ma w zwyczaju.
Artyficerka

Dla kocięcia żyjącego u stóp Czarnej Cytadeli, najbardziej dostępnym surowcem był, oczywiście, złom. Pyshap, posiadający od zawsze oko do ładnych błyskotek, swoje znaleziska modyfikował, przerabiał, przetapiał tworząc z nich całkowicie inne "błyskotki". To małe hobby przeobraziło się w późniejszym w życiu, w formę artystycznej ekspresji dla popielca oraz zarobku. Artyficerską specjalizacją Pyshapa są sygnety. Jako jednostka silnie magiczna, prace popielca są tworzone z dużym udziałem magii co powoduje uzyskanie przez nie właściwości katalitycznych. Jeśli projekt wymaga innego rodzaju magii od którego się posługuje osobiście, angażuje w proces osoby trzecie - nierzadko samego klienta.
Na HZtałki 1335 otrzymał od Berena taki oto prezent: zaklęty młot oraz dłuto, należące do domu Bauer z Ludu Kurzicków, którzy wsławili się swoim zaklętym rzeźbiarstwem. Narzędzia zrobione są z jadeitu oraz drewna, które samo wygląda jakby wyrosło z tegoż kruszcu. Potrafią dostosowywać swój kształt do potrzeb użytkownika.
Ekwipunek
Garderoba
Pyshap ubiera się raczej prosto i skromnie. Jego odzież zwykle składa się z swobodnie zszytych ze sobą kawałów materiału, potrafi mimo to zachować schludność i określoną estetykę. Zobaczyć go można w luźnej koszuli i dopasowanych spodniach bądź w dopasowanej koszuli i luźnych spodniach. Tylko i wyłącznie w tych kombinacjach. Z okazyjnymi dodatkami, swojej ręcznie robionej biżuterii najczęściej. Popielec przykłada dużą wagę do utylitarności swoich ubrań, kiedyś, by być gotowym do wymarszu na każde zawołanie legionaire, teraz by stawić czoła każdemu wyzwaniu rzuconemu Horyzontowi Zdarzeń. Dlatego na co dzień ubiera się w lekkie, skórzane zbroje, wypełnione ukrytymi schowkami i kieszeniami. Sygnaturowym elementem jego ubioru jest pas, który zasługuje bardziej na miano uprzęży, zważywszy na ilość pasków, sznurków i kółek, na których potrafi umieścić mnogość toreb, sakw oraz samych przedmiotów.
CHUSTA 》》 Całkiem spora, kwadratowa chusta z bordowej tkaniny. Jest przeplecona magią oraz wyszywana różnymi znakami. Można w nich rozróżnić kilka osobnych skryptów, każdy wyszywany inną pożółkłą nicią. Rozstaje się z nią nigdy. Możliwe, że nie na widoku ale w jakiejś formie Pyshap zawsze ma ją przy sobie.
OKULARY 》》 Para srebrnych okrągłych okularów przeciwsłonecznych. Za mrocznych czasów pracy jako iluzjonista rozrywkowy, znalazł je na widowni, zdeptane przez stopy wychodzących gości. W postaci, akurat zdatnej do noszenia przez popielców.
STRÓJ OPERACYJNY 》》 Pozostałość po życiu w Legionach. Szyty na miarę kombinezon, z miękkich - więc bezszelestnych - materiałów. Posiada wiele dobrze ukrytych wzmocnień i kieszeni. Wspólnie z maską, zakrywa każdą część ciała popielca.
BERET 》》 Prezent od Alfreda. W kolorze ciemnej oliwki, wyszyte na nim jest piękne logo, będące hybrydą symboli Horyzontu oraz Psów Wojny.
Inwentarz
- drobny prowiant
- zapalniczka i zapałki
- pieniądze
- zeszyt, kartki, przyrządy do kreślenia
- różne mniejsze narzędzia (igła, nić, szpilki, osełka itd.)
- kawałek sznura i jakiegoś materiału
- łańcuchowa piłka łapna
- Kintajska kartka wykorzystywana w obrzędach pogrzebowych. Wydziela odór ektoplazmy.
- Legalnie pożyczone na czas nieokreślony, jadeitowe błyskotki.
- Obraz olejny na płótnie, przedstawiający wędkarkę prezentującą swoją imponującą zdobycz.
Arsenał
KOSA 》》 Eksperymentalna broń drzewcowa, wykonana przez uprzejmość i współpracę RH Co-op.
Duszdrewniane drzewce wzmocnione miejscowo zdobnym orichalcum. W kilku miejscach obwiązano również wstęgi materiału z runami, drobne łańcuchy... Jako element estetyczny oraz katalizatory.
Na jednym końcu znajduje się sztyletowy kolec funkcjonujący jako balans dla środka ciężkości i dodatkowa broń kłuta. Drugi koniec zwieńczony jest mechanizmem mecha-magicznym. Mechanizm pozwala się na przełączanie między "trybami" broni. Umieszczone w nim długie, lekko zakrzywione ku końcowi, kosowate ostrze z mirthilu pokryte matową warstwą czarnostali - można ustawić w pozycji poziomej lub pionowej. Przełączenie odbywa się poprzez użycie magii przez osobę - użytkownika - do którego mechanizm kalibruje się po pewnym okresie czasu. Zapobiega to losowemu przekształceniu broni przez wrogów lub osoby trzecie.
MIECZ 》》 Jedyny ostały z pary mieczy, którymi niegdyś popielec się posługiwał. Drugi pozostał w nodze demona Ten-mo i razem z nim pogrzebany na wyspie Divanna. Miecz, bądź jak ktoś woli, długi nóż o ostrzu typu clip point. Jelec jest wyposażony w kolce, które Pyshap chętnie wykorzystuje jako broń obuchowo-kłująca. Broń zdecydowanie posiada swoje lata, sądząc po wykruszającej się czarnej farbie oraz zacierającym się grawerunku symbolu Legionu Popiołu na ostrzu.
Kijanka 》》 Sztylet wraz z pochwą, otrzymany podczas HZtałek 1334. Nazwa pochodzi od wzoru ozdobnego kamienia który pierwotnie był w nim osadzony. Został zastąpiony podobnym estetycznie, opalowym katalizatorem.
SYGNETY 》》 Kolekcja sygnetów w postaci pierścieni. Ścianki są dosyć grube, co zostało wykorzystane aby umieścić na nich artystyczne ryty reprezentujące moc danego sygnetu. Sygnet Wyrodnienia, zdecydowanie wyróżnia się na tle innych, sugerując autorstwo inne niż Pyshapa Rendgrace.
Światło Deldrimoru - AMULET 》》 Artefakt jednorazowo uwalniający magię Światła Deldrimoru. Otrzymany od Starego przed egzorcyzmem Kostka, Szkieletowego Demona z Urny Nazmiyi.
[Nazwa robocza] - SYGNET 》》 Ascendowy sygnet, wykonany z pozostałości po pomiocie ludzkiego boga Balhazara. [Opis kiedy znajdę jakiegoś arta dla niego.] Sygnet jest naprawdę potężnym, a przy tym jeszcze nieprzewidywalnym katalizatorem. Po użyciu regeneruje się pełną dobę.
NÓŻ 》》 Deldrimorowy nóż, będący prezentem od Alfreda. Wygrawerowany na nim jest pseudonim "CICHY MOTYL".
-
Kijanka :)
-
,,Pamiętaj by rozwijać swoje skrzydła, Motylu"
Ciekawostki
- W mieście Nolan, gdzie spędził swoje kocięństwo, hodował z bratem truskawki.
- Jest obułapny.
- Drzemki są jego ulubioną formą przeczekiwania rzeczy.
- Zdarza mu się mniej lub bardziej chcący podsłuchiwać cudze rozmowy. Zdaje się czasem, że ma więcej niż dwie pary uszu, mając na uwadze ilość posiadanych przez niego informacji.
- Ma awersję do wszelkiego rodzaju dymów i spalin.
- Można zauważyć, że w swoim ubraniu i sprzęcie powymieniał metalowe sprzączki, zamki, zapięcia, guziki - na customowe, zdecydowanie bardziej ozdobne.
- Nie pamięta pełnego imienia Any.
- Walka walką, infiltracja infiltracją ale
spierdalanietaktyczny odwrót - to jest moment w którym wykorzystuje 100% swoich możliwości. - Pewne drobne zlecenie, które obejmowało ratowanie Astariss z łapsk lodowego demona, wywołało u niego lekką amputeofobię.
- Dobrze radzi sobie z kintajskimi sztućcami.
- Charry zabiły swoich bogów. On zabił kolejnego.
- Salutuje tylko i wyłącznie dla jednej grupy.
- Ekspert od spraw ruchomych (żywych) schodów.
Plotki
- "Skłamałbym gdybym powiedział, że ufam jakiemukolwiek nowopoznanemu Popielcowi, jednak w takich chwilach bierzesz pomoc od kogo tylko można. Jestem wdzięczny za pomoc w ratowaniu Astariss. Jeśli znajomość z nim pójdzie podobną ścieżką, to na pewno nie będę czuł się źle współpracując z nim w przyszłości." - Airra Mortanius Tsero
- " Demon chyba go polubił bo po drodze się mentalnie zgubił, jego wizje choć przydatne były, optymizm chowały na tyły. Wygląda na spoko ziomka, tylko niech go nie łapie więcej ręka demonka." - Veriegat Dusk
- " Widać u niego świetne wyszkolenie i doświadczenie w misjach infiltracyjnych i bitewnych. Nie znam go dobrze osobiście ale to co widziałem, sprawia, że byłby świetnym kandydatem dla Psów Wojny." - Eli Miller
- " Tak mało mówi, a zawsze taki pocieszny... Jak nie przepadam za popielcami to ten sprawia, że ciepło mi się robi na sercu. Tyle przeszedł walcząc o mnie... Mam nadzieję, że będę mu w stanie pomóc z każdym jego problemem. Może da się nawet nieco poznać?" - Astariss
- " Dobra morda. Mało mówi, dużo kręci nosem, ale się przydaje. Cieszę się, że jest z nami." - Anastasia Yaal
- "Dla mnie jest raczej… kotem czynu. Nikt tak dobrze nie uosabia powiedzenia „czyny są ważniejsze niż słowa” niż on. Zanim uratował mi… cóż… nam życia… zamieniłam z nim może kilka słów. Nawet nie zdań, słów. A jednak nie wahał się nawet przez sekundę wyciągać mnie, Kiki i Tariela z poważnych kłopotów. Zastanawiam się czy jest to wywołane jego przyzwyczajeniami z przeszłości czy raczej… faktycznie przywiązał się do Horyzontu. W końcu obserwowanie jego… przełamania, czy jeśli wolisz „otwarcia” było czymś… dość niesamowitym. Cieszę się, że mogłam być tego świadkiem." - Kira Sverige
- " Znam takich, mrukliwy typ. Widział więcej niż by chciał a przy tym wcale mu się nie chciało patrzeć. Cichy i spokojny nie chce powiedzieć nic co mógłby ktoś przeciwko niemu wykorzystać. Przez to nie podoba mi się. Wiem, że przy tym stole jak staliśmy były tylko dwie osoby które wykonałyby to zadanie, bez choćby refleksji że to co robimy to dokładnie to o co nas posądzają. Te osoby ty byłem ja i on. I też wiem że i on to zobaczył. Dlatego nie chce mieć z nim nic wspólnego poza zadaniami, niech będzie sobą gdzieś indziej. Tak będzie lepiej i dla mnie i dla niego. " - Azrael Martyr
- "Niby mruk. Często po prostu obserwuje nic nie mówiąc ale to prawdziwy pimpuś. Widać to zwłaszcza na ceremoniach. Cieszę się, że jest z nami bo zawsze można na niego liczyć." - Beren Estel
- "Mam wrażenie jakobym mocno zaniedbała Pyśka. W trakcie czasu, który spędziliśmy razem w gildii, czy to w trakcie walki czy w trakcie względnego spokoju… Pyshap… zawsze był blisko, zauważyłaś? Może się nie odzywać… stać gdzieś z boku, będąc głęboko pogrążonym we własnych myślach, co nawiasem mówiąc, zdarza mu się dość często. Może po prostu spożywać z Tobą posiłek, albo wypić z Tobą jakiegoś drinka czy zwykłe głupie piwo. Jednak… niech mnie… zawsze tam będzie. Kiedy jest Ci kogoś potrzeba… Pyshap tam jest. Kiedy nie potrzeba Ci absolutnie nikogo… Pyshap dalej tam jest. Mówimy, krzyczymy, sprzeczamy się, śmiejemy razem… i wciąż, wciąż i wciąż jest tam z nami. Z każdym kolejnym dniem mam wrażenie, że znam go zdecydowanie lepiej, nawet jeśli wszystko co mi powiedział to kilka słów. Nawet jeśli w trakcie spotkania nie miałam okazji usłyszeć jego głosu. Jest… bardzo specyficznym charrem. Nie tylko pod tym względem. Choć mam pewność, że jego umysł zalewają myśli, które nigdy nie wydostaną się na światło dzienne, jest on osobą, która powie Ci zdecydowanie więcej o sobie i waszej relacji poprzez to co zrobi. Dobrze jest widzieć go obok, ale jeszcze lepiej jest mieć go w uścisku lub zostać przez niego uściśniętą. Pamiętam jeszcze ten jeden raz, gdy objął mnie i Lys w jednym, sporym uścisku, który wyrażał więcej niż byłby w stanie mi powiedzieć. Nie wiem jak to robi, jednak muszę się też tego nauczyć. To dość… magiczne na swój sposób i jestem mu za to wdzięczna. Tak samo jak jestem wdzięczna za każdą walkę, którą toczyłam u jego boku. Co jakiś czas przelatuje mi przed oczami widok Pyshapa chwytającego mnie za nadgarstek, żeby razem ze sobą zabrać przez portal. Jest niesamowicie odważną osobą. Dlatego mam wrażenie, że nie poświęciłam mu tyle czasu ile mu się należy. Cały czas mówię o tym jak to niewiele się odzywa… a… to po prostu ja nie dałam mu na to okazji." - Kira Sverige
- "Równy kocur. Sygneciara z niego straszna, ale przynajmniej beka jest za każdym razem, nie? Ale respekt potrafi wzbudzić. Jak zazwyczaj rzadko kiedy coś mówi to jak już coś jebnie to po całości. Ostatnio jak Sammy coś odjebał to tak go kurwa zrównał z glebą, że aż ja miałem ochotę przepraszać." - Brigg Havgaard
- "Koooooooo-tek! Pysiek jest ekstra. Nie mówi za dużo, wiesz? Ale pomaga. Tak mega-mega-mega pomaga. Ma teleportacje i lata między miejscami i robi zium-buch i pam i pac i tnie kosą i wyciąga Cię z rąk demona, w które na pewno wpadniesz stawiając nogę nie tam gdzie trzeba na takich strasznie długich schodach w demonie domena albo domenie demona, do której trafiasz przechodząc przez takie dziwne drzwi z limitem wejść. W każdym razie – Pysiek – super kociak. Taki przytulaśny i był w ogóle po raz pierwszy jak przyszliście do mnie z Horyzontu do studia, to było ekstra i w ogóle jest trochę niezręczny, albo tak był jak mnie witał, ale jak Cię pozna to już bardziej fajnie Cię wita. Jest super. I jego magia ma bardzo ładny kolor. Tak jak jego portale. I futro. I koraliki. I sygnety." - Leillianne
- "Mam wrażenie, że ze wszystkich osób, które były na zajęciach z szeroko pojętej demonologii to na Pyśku odcisnęło to największe "piętno"." - Matthew Sevae
- "Nie do końca załapał kwestie z otwieraniem się. Dalej nic o nim nie wiem, a on sam nie potrafi otworzyć paszczy. By jednak skuteczny i opanowany. Pewnie Ci nieco mniej rozgarnięci z grupy nawet nie wiedzą, że zawdzieczają mu życie. Ech. Ślepcy." - Kornel Yaal
Galeria
-
aut: Avrukruk
