Przejdź do zawartości

Demony

Z Horyzont Zdarzeń

''Nigdy nie przyzywajcie demonów, ponieważ zawsze kończy się to śmiercią, rozpaczą i ranami, których możecie już nigdy nie odwrócić. Przyzywanie demonów jest wysoce niewskazane.''

— Archon Gilius

Czym są demony?

Margonici

Demony to agresywne i brutalne istoty, które zrodziły się z odłamków egzystencji w Mgłach, które zostały spaczone przez potężne bliżej niezbadane siły. Wyczuwają emocje z których zostały zrodzone, dlatego przyciągają je dusze oraz świat żywych. Mówi się, że żywią się duszami, co jednak jest półprawdą. Demony nie odczuwają głodu w sensie fizycznym, dlatego ich działanie może zostać określone bardziej jako “uczta” na negatywnych emocjach takich jak: desperacja, strach, złość, zazdrość, nienawiść czy cierpienie. Tak rozpatrzoną siłę witalną czerpią zarówno ze zmarłych, jak i żywych. Wiele osób uważa, że demony są bytami, których nie dotyczą sprawy takie jak organizacja, a to błąd. Ich organizację można przywołać do organizacji bardzo pierwotnej, takiej która występowała onegdaj chociażby w strukturach popielczych. Najprościej ujmując, opiera się ona przede wszystkim (i prawdopodobnie jedynie) na sile. Każdy demon dostosuje się do demona silniejszego od siebie, wykorzysta też bez wahania demona słabszego od siebie. Ich stosunek na pewno przepełniony jest przemocą, jednak nie można go określić nienawiścią, bo tą demony odczuwają jedynie w kierunku istot odczuwających emocje. Co jest najgorsze w demonach? Ich inteligencja. Chociaż nie ma oznak, aby sądzić, że odczuwają emocje w sensie ludzkim, wiele z nich cechuje niesamowita inteligencja. Często wejdą w różnorakie umowy z ludźmi, którzy je potrzebują do swoich celów, zawsze jednak umowa będzie oznaczała korzyść przede wszystkim dla demona. Nierzadko wykorzystują do swoich celów manipulacje i szaleństwo. Istnieją też istoty tak potężne, że mogą demony tworzyć. Przykładem może być upadły bóg Abaddon, który zamieniał swoich wyznawców w demony nazywane margonitami. Cechowało ich przemiana całego ciała, zatracenie swojego jestestwa i nieśmiertelność.

Fizjologia demonów

Deimos

Z powodu swojego pochodzenia nie ma jednego “wzoru”, który cechowałby demony. Przybierają najróżniejsze formy, od wielkich istot, których sam wygląd ugina nogi pod najdzielniejszymi wojownikami, bo małe pokraczne istoty, takie jak chociażby impy. Mogą również przybierać formy, które są praktycznie identyczne z innymi gatunkami, a odróżnienie ich jako innych jest praktycznie niemożliwe. Po spożyciu duszy, demony w zależności od swojej siły, mogą ją powoli konsumować przez dziesiątki, a nawet tysiące lat. Rozpoznaje się również demony, które jednak wolą konsumować wspomnienia duszy, niźli bezpośrednio ją jako twór, zamieniając je w potępieńców bez wspomnień. Co jednak daje promyk nadziei to fakt, że zabicie demona uwalnia pożarte przez niego dusze oraz wspomnienia. Te wracają bezpośrednio do właściciela, niezależnie od tego czy żyją, czy też nie.

Udało mi się rozmawiać z Saulem. Straszny widok. Człowiek, który został umęczony przez setki lat nie mogąc umrzeć. Wedle jego słów Deimos narodził się z jego torturowanego umysłu ponieważ więzienie w którym był przetrzymywany miało bardzo delikatną barierę między światem żywych, a Mgłami. ~ Najemnik Savaz.

Wedle tych słów można wysnuć teorię, iż demony (nawet bardzo potężne!) mogą narodzić się samoistnie, kiedy negatywne emocje, będące źródłem ich pożywienia są wystarczająco silne. Należy jednak zbadać czy jeszcze jakieś warunki muszą zostać spełnione, ponieważ oznaczałoby to, że okolice Ebonhawk mogą zostać niedługo pochłonięte przez fale demonów powstałych w wyniku wzajemnego torturowania walczących.

Rys historyczny

Pierwszą wzmianką o demonach, która została zachowana po dzień dzisiejszy, jest spisana stara legenda z Canthy. Opowiada ona o Kaijun Don, która była uzdrowicielką o urodzie której nie dorównywała żadna niewiasta. Jej misją było niesienie pomocy wszystkim, którzy tego potrzebowali, niezależnie od tego czy na leczenie w ogóle mieli pieniądze. Wpadała ona w oko liderowi pewnego okrutnego gangu, jednak imię czy nazwa owego gangu, nie zachowała się po dzień dzisiejszy. Odrzuciła ona jego zaloty, a ten w akcie zemsty postanowił oszpecić jej twarz raniąc ją nożem i tnąc tak mocno i zawzięcie, że nawet po leczeniu była ona nie do poznania. Kiedy Kaijun nie mogła wyleczyć się nawet po użyciu swoich najpotężniejszych zaklęć przysięgła zemstę. Zemsta zupełnie ją oślepiła, sprawiając, że stała się jej obsesją oraz jedynym pragnieniem. Przez lata poszukiwania sposobu jak pomścić swoją krzywdę natrafiła na demona, który obiecał jej siłę wystarczająco potężną, aby zadośćuczynić jej krzywdzie. Jego wymogiem był makabryczny rytuał, który miał przywołać go na świat żywych. Opętana żądzą zemsty Kaijun zgodziła się na te warunki, a wszystkie morderstwa których się dopuściła, aby przywołać demona zmieniły ją bezpowrotnie, zamieniając ją w skażoną na zawsze. Później zamieniła się ona w gwiezdny byt, który był symbolem czystego dobra zamienionego w czyste zło.

Oni

W historii Canthy pojawia się jednak więcej demonów, jak chociażby kobieta opowiadająca przyszłość, której manipulacja doprowadziła Shiro Tagachiego do szaleństwa. Jak okazało się wiele lat później, była ona demonem wysłanym przez upadłego boga Abaddona, który przybrał ludzką postać. To doprowadziło do Jadeitowego Podmuchu w Canthcie w 872 AE.

Demony również były przyczyną upadku Orr. Demon znany jako Razakel (również na polecenie Abaddona) zmanipulował Widzącego Khilbrona, przyczyniając się do Kataklizmu, czyli zatopienia całego Orr w celu powstrzymania inwazji popielców w 1071 AE.

Jest również legenda o demonie Mangu, który został przyzwany w 972 AE przez nekromantę Juedo. Nie są znane jego motywacje, jednak wiadomo że dokonał rytuału, który dał Mangowi fizyczne ciało. Po wszystkim został zabity, a Mang przez wiele lat terroryzwał okoliczne wsie i miasta. Przez wiele lat rząd Canthy nie wiedział jak poradzić sobie z tym zagrożeniem. Z pomocą przyszła Teinai, wtedy młoda elementalistka, która postanowiła sama zabić zagrożenie. Przywiodła demona na środek zamrożonego jeziora, a następnie rozpaliła pod nim ogień, sprawiając że lód się załamał. Kiedy tylko to się stało, Teinai zamroziła na nowo całe jezioro, a legenda mówi, że przyzwane przez nią kamienie i pioruny dokończyły dzieła zniszczenia, odsyłając demona w Podziemia.

Swego czasu, kiedy Luxońscy Łupieżcy weszli w głębiny jadeitowej kopalni, szukając wysokiej jakości kamieni na sprzedaż, dokopali się znacznie głębiej. Mianowicie zeszli do koszmarnej otchłani rządzonej przez Kanaxaia, strasznego demona, który sprowadził na nich szaleństwo, wykorzystując ich jako swoich sługusów. Zostali nazwani wyrzutkami, a następnie przez wiele lat nachodzili kopalnie oraz karawany na Jadeitowym Morzu. Są jednak zapiski o wyrzutkach, którzy byli zdrowi umysłowo, co wskazuje że nie wszyscy zostali opętani magią Kanaxaia.

Pisząc o Canthcie warto wspomnieć również o Oni, które nękały tę krainę wiele lat po Jadeitowym Wietrze. Pojawiały się wszędzie niosąc śmierć. Były niesamowicie sprawnymi zabójcami, a wszystkie zapiski wskazują, iż ich celem było zabijanie istot żywych - bez szczególności celów. Ich kły i pazury osiągały swego czasu astronomiczne ceny na czarnym rynku. Badacze z tamtych czasów wskazują również na podobieństwa pomiędzy używanymi przez niektóre Oni ostrzami z ostrzami używanymi przez Shiro’keny oraz konstrukty tworzone przez Shiro Tagachiego, co może wskazywać na związek między nimi. Nie zostało to jednak nigdzie udowodnione pełnoprawnym badaniem.

Demony w teraźniejszości

Li Ai

Chociaż przez wiele lat sądzono, że krasnoludy z Kamiennego Szczytu, dowodzone przez Dagnara Stonepate, który był bratem Jalisa Ironhammera, dołączyły wraz z resztą swojej rasy aby dokonać rytuału Wielkiego Krasnoluda i w swojej kamiennej formie walczyć z Primordiusem oraz jego sługami. Cechowała ich agresja wobec obcych, a ich celem była dominacja wszystkich ras. Dopiero niedawno (1333 AE) okazało się, że krasnoludy te nadal żyją, a ich chęć dominacji sprawiła, że wiele z nich zawarło pakty z demonami w poszukiwaniu większej siły. Krasnoludzcy magowie spętali potężne demony w relikty, sprawiając że słabsze demony zaczęły z nimi współpracować, karmiąc się zabitymi przez krasnoludy ofiarami. Jest to jeden z niewielu przykładów współpracy istoty żywej z demonem - głównie możliwej przez podobny poziom nienawiści do wszystkiego innego co żywe.

Dzięki fraktalom dowiadujemy się również o Głosie. Demonie, który został spętany przez krasnoludy w jednej z ich twierdz. Ta następnie została przez nie porzucona. Wiele lat później twierdzę odkryła grupa złodziei, nazywających się poszukiwaczami skarbów. Kay, Torin oraz grupa wynajętych przez nich najemników zeszła w dół twierdzy, łamiąc jej kolejne zabezpieczenia. Kiedy zeszli do najniższych partii twierdzy, gdzie krasnoludy zostawiły swoje bogactwa, Głos uwolnił się opętując Torina. Bo ciężkiej walce najemnikom udało się go pokonać, jednak dopiero użycie czaru nazwanego Światłem Deldrimoru sprawiło, że osłabiony demon został w końcu zabity.

Kolejnym fraktalem rzucającym światło na sprawę demonów jest Góra Sunqua. Pokazuje ona losy Li Ai, kobiety żyjącej około 1127 roku, która załamała się zupełnie po stracie męża Li Bo oraz córki Li Lan. Ai udała się na pielgrzymkę w górę Sunqua, aby poprzez medytację znaleźć ukojenie dla swojego bólu. Zebrany w niej smutek, strach, zwątpienie i gniew przyciągnął jednak istoty o wiele zbyt potężne, aby ta potrafiła sobie z nimi poradzić. Duch jej córki widząc to przybrał formę jelenia, który poprowadził śmiałków w głąb góry, docierając do jej matki. Ta pogrążona we własnej rozpaczy nie chciała nawet walczyć, jednak ostatecznie została pokonana, a jej dusza została uwolniona i połączyła się z wytęsknioną Lan.

Sposoby walki z demonami

Abaddon

Najprostszym sposobem jest zwabienie demona w formę fizyczną. Wtedy można go pokonać, niszcząc ową formę, osłabiając go i wysyłać z powrotem w Mgły. Nie zabija to demona, ale z pewnością uwalnia świat żywych od jego obecności do czasu, kiedy nie zostanie ponownie przyzwany.

Co jednak robić kiedy demon znajduje się w kimś, czyli przy opętaniu? Z pomocą przychodzą dwa zaklęcia i sygnet. Sygnet oraz jedno z zaklęć zostały opracowane przez Zakon Szeptów, który swego czasu specjalizował się w walce z demonicznymi sługami Abaddona. Drugie zaklęcie zostało opracowane przez krasnoludy.

Światło Deldrimoru: Był to czar opracowany przez krasnoludy, który miał pokazywać rzeczy ukryte przed zwykłym wzrokiem. Okazał się być też zabójczy dla demonów, które opętały ciało istoty żywej, jednak nierzadko również będąc zabójcze dla nosiciela.

Spojrzenie Niosącego Światło: Czar ten powstał w opracowaniu przez Zakon Szeptów. Jest o wiele bardziej dewastujący dla demonów, zarówno w formie fizycznej, jak i niefizycznej od Światła Deldrimoru. Poza obrażeniami, które niesie, dekoncentruje on też demony na pewien czas, co bardzo pomaga z walką kiedy demony posługują się ciałem osoby opętanej.

Sygnet Niosącego Światło: Był to sygnet swego czasu noszony przez wszystkich członków Zakonu Szeptów. Służył on przede wszystkim pomocy w walce z demonami - osoba, która go używała kradła część energii demona z którym walczyła, aby samemu wzmocnić się w walce. Dzięki temu najlepsi wojownicy Zakonu Szeptów byli w stanie stanąć na równi nawet z potężnymi demonami.